Czasy jednodyskowego serwera...

Było to w czasach, gdy na potrzeby całej TETY wystarczał jeden serwer z dyskiem o pojemności 120MB. A właściwie, pomału przestawał wystarczać i nad zarządem zawisło straszliwe widmo kupna nowego, niezwykle kosztownego dysku. Nic więc dziwnego, że przeprowadzono długotrwałą i wnikliwą analizę sensowności tego zakupu.

 

 

Pracownicy byli bombardowani takimi oto pytaniami:

- A na pewno nie wystarczy wam ten dysk który jest? Przecież 120 mega to bardzo dużo miejsca. Co wy właściwie tam trzymacie? Może spróbujcie kiedyś w wolnej chwili zrobić porządek i pokasować niepotrzebne pliki, co? Albo zarchiwizujcie sobie je na dyskietki? Mamy w firmie dużo dyskietek. itd., itp.


Rzecz jasna, wprowadzono ścisłe limity zajmowanego miejsca, szybko zakwitł więc w najlepsze czarnorynkowy handel wymienny. Zarząd zlecił też codziennie uruchamianie specjalnego programu, który wyświetlał listę rankingową pracowników wraz z zajętym przez nich na dysku miejscem. Osoby zajmujące czołowe miejsca były publicznie piętnowane i zmuszane do samokrytyki, a ci, u których nastąpił podejrzany wzrost zajętości, musieli się tłumaczyć z każdego dodatkowego zajętego megabajta... natomiast osoby z końca listy mogły liczyć na pochwały.


Mimo tych wszystkich heroicznych wysiłków organizacyjnych dysk zapychał się nieustannie i ostatecznie zarząd zadecydował w końcu o zakupie nowego dysku 300MB. Nastąpiły dwa miesiące euforii, po czym.... cała historia powtórzyła się od początku, tym razem z dyskiem 600MB.

 

Autor: Krzysztof Zygan –  w TECIE pracuje od 1992 roku, obecnie Projektant w Zespole Programistów TETA BP.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Advertisement
Advertisement